RE: My Little Pony: Friendship Is Magic
Kaszubiak - co do przesłania:
Należy pamiętać, że serial MLP jest przede wszystkim reklamą produktów Hasbro - przede wszystkim nowej linii figurek kucyków. Zresztą, patrząc po shoutboxie, co poniektórzy psychofani nowego MLP już się w nie zaopatrzyli.
Zarówno "Hanna Montana" jak i "My Little Pony" moim zdaniem używają bardzo prostych chwytów psychologicznych. "Hannah Montana" jest kierowana do małych dziewczynek, które wiecznie marzą o tym, by być znanymi aktorkami/piosenkarkami/modelkami. Włączają sobie swoją bohaterkę i wyobrażają sobie, że w przyszłości będą takie, jak ona, pomimo braku jakiegokolwiek talentu w czymkolwiek. Z czasem dojrzewają, uświadamiają sobie, że w świecie muzycznym, czy filmowym nic nie zdziałają i zajmują się czymś innym. "My Little Pony" ma specyficzną, bardzo słodką oprawę graficzną - wszystko tam jest radosne, kolorowe, nie ma przemocy, problemy bohaterek są infantylne, a i one same mogą zawsze na siebie liczyć, pomimo różnic w charakterze. Po prostu bajka, świat idealny. A do takiego świata każdy chciałby trafić. Chociaż na chwilę.
Niedawno doświadczyłem szoku, kiedy oglądałem po raz pierwszy od 15 lat "Króla Lwa". Zobaczyłem film ciepły, przyjemny w odbiorze, okraszony wspaniałą muzyką i animacją. Po seansie czułem się podniesiony na duchu. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego. Sam film to była w mniejszym lub większym stopniu adaptacja "Hamleta", przystosowana do odbioru dla małych dzieci. Doszedłem do wniosku, że po prostu "Król Lew" był inny od tego, co widzę na co dzień. W wiadomościach podawane są obecnie prawie wyłącznie albo informacje o katastrofach, albo o kryzysach finansowych państw, albo pokazywani są politycy, którzy albo wyśmiewają się nawzajem, albo wciąż wykłócają się o Smoleńsk. Dodatkowo chodzę do miejscowego DKF-u, a tam jeżeli nie puszczą filmu o jakichś meksykańskich slumsach, lub ludziach z nieuleczalnymi chorobami, to chyba uznają, że są zbyt "komercyjni". Dodatkowo oglądanie w domu przede wszystkim takich filmów jak "Bronson", czy "Mary i Max" też raczej nie napawaja optymizmem.
Cholera, do czego ja zmierzam? Chyba do tego, że owszem, MLP jest przyjemnym serialem, ale niektórzy ludzie widzą w nim to, czego tam nie ma. Serial ma uczyć wierności przyjaciołom, nic więcej, on nie jest przeznaczony dla starszego odbiorcy. Żarty używane w serialu mają przede wszystkim charakter slapstickowy, czyli nic nowego. Podoba ci się? Czujesz się podniesiony na duchu? Fajnie, ale nie próbuj przekonywać innych, że ten serial to coś więcej, niż próba wciśnięcia dzieciakom nowej linii zabawek, bo ci się to po prostu nie uda.
(This post was last modified: 22-09-2011 18:05 by Gik.)
|